Dlaczego nie należy palić homeopatów na stosie? – O. Stefan Norkowski OP, dominikanin, lekarz medycyny, bioetyk

Źródło: Dlaczego nie należy palić homeopatów na stosie? – O. Stefan Norkowski OP, dominikanin, lekarz medycyny, bioetyk

Coś o paradygmatach i tradycjach filozoficznych

W filozofii od wieków toczy się spór pomiędzy zwolennikami tradycji platońskiej i arystotelesowskiej. Mówiąc w największym skrócie, dla Platona człowiek to dusza uwięziona w ciele, zaś dla Arystotelesa, a potem i św. Tomasza – byt duchowo-materialny, złożony z duszy i ciała jako formy i materii, przy czym dusza jest tu wprawdzie czynnikiem nadrzędnym, ale samodzielnie nie tworzy pełnego człowieka. Związek duszy i ciała jest w tym drugim ujęciu niezwykle głęboki, a zarazem subtelny.

Według Arystotelesa i św. Tomasza dusza ożywia ciało, ale dopiero związek z ciałem umożliwia jej wykonywanie wszystkich jej działań – czy to poprzez zmysły, czy też intelekt i wolę.
Nie można tego powiedzieć o wyobrażeniu, jakie o tym związku duszy i ciała miał Platon. Dla niego ciało jest raczej przeszkodą niż pomocą dla duszy, która istnieje i działa niezależnie od ciała, więc nie czerpie dla siebie z tego połączenia żadnych korzyści.

Rene Descartes (w Polsce zwany Kartezjuszem) byt filozofem, który w erze nowożytnej stał się niezwykle wpływowym głosicielem poglądów platońskich. Na nich oparł on swoją wizję człowieka. Dusza łączy się według niego z ciałem gdzieś w mózgu, ale jedno i drugie bytuje w zasadzie niezależnie od siebie; jedno -jako czysta myśl (res cogitans), drugie – jako geometryczna rozciągłość (res extensa). Tak więc aby móc leczyć, wystarczy poznać funkcjonowanie ciała, które można naukowo zbadać i opisać, pozostawiając na boku zagadnienie jego związku z duszą. Takie podejście uczynił Kartezjusz podstawą dla teorii medycyny jako nauki, do której rozwoju sam się przyczynił. Stworzył w ten sposób ogólną teorię dla medycyny i nakreślił jej horyzonty, co w sumie może być nazwane stworzeniem jej paradygmatu.

Tak więc ciało jest dla Kartezjusza maszyną, której tajniki w zupełności może wyjaśnić chemia i fizyka. świadomie sprowadził on fenomen życia wyłącznie do zjawisk chemicznych i czystej mechaniki. Medycyna poszła torami wytyczonymi jej przez Kartezjusza i temu zawdzięczamy wiele jej sukcesów, w tym rozwój farmakologii opartej na znajomości przemian chemicznych w organizmie oraz wielkie osiągnięcia chirurgii. Współczesna medycyna to jednak nie tylko sukcesy, ale również porażki.

Medycyna „kartezjańska”, oparta głównie na dwóch wymienionych typach leczenia, nie zawsze jest skuteczna. Dlatego renesans przeżywa obecnie ziołolecznictwo, sięga się po akupunkturę i homeopatię. Istnieje moda na medycynę holistyczną, która postrzega chorobę jako problem istoty ludzkiej jako całości. Kartezjański model medycyny z jego ciałem – maszyną został w ten sposób zakwestionowany.

Jak to się ma do naszego pytania o homeopatię?

W sporze pomiędzy kartezjańska (platońską) a tomistyczną wizją człowieka homeopatia stoi po stronie tej ostatniej.

Tomistyczne podejście do człowieka jest  holistyczne, kartezjańskie zaś – skrajnie dualistyczne.

Sytuacji tej nie zmienia fakt, że większość przeciwników homeopatii jest nieświadomymi platonikami bądź kartezjanistami, zaś większość homeopatów nigdy nie studiowała filozofii. W praktyce stosują oni myślenie, które daje się wyjaśnić w oparciu o filozofię Arystotelesa i św. Tomasza, a nie Platona i Kartezjusza. Wspomniany powyżej spór pomiędzy tymi dwoma nurtami filozofii, a zarazem sposobami myślenia, trwa już długo i wiele nam może wyjaśnić w kwestii nas interesującej.

Na przykład posądzanie homeopatii o związki z magią przypomina posądzanie św. Tomasza o herezję, ponieważ zaakceptował on dorobek Arystotelesa w filozofii, który wydawał się niezgodny z chrześcijaństwem. Obecnie homeopatia jest zwalczana przez świadomych i nieświadomych platoników i kartezjanistów z tego samego powodu, dla którego odrzucano myśl św. Tomasza jako opartą na filozofii Arystotelesa a nie Platona.

Jest to w istocie spór o wizję człowieka, spór pomiędzy tymi, którzy nie widzą żadnego głębszego związku i możliwości wzajemnych oddziaływań pomiędzy duszą i ciałem, oraz tymi, którzy, jak Arystoteles i św. Tomasz, tenże związek dostrzegają. Dodajmy, iż kościół katolicki opowiedział się w tym sporze po stronie św. Tomasza, a więc i całej tradycji intelektualnej, z którą był on związany.

Zgodnie z tą tradycją, dusza jest czynnikiem niematerialnym, dzięki któremu istnieje człowiek, a więc i jego ciało. Przyjmując to założenie można zaakceptować również i fakt,
choroby ciała mogą mieć głęboki związek ze stanami psychiki i ducha.

Rozumieją to homeopaci, a nie rozumieją ci wszyscy, którzy, podobnie jak Kartezjusz, sądzą, że ciało jest maszyną z silnikiem napędzanym przemianami chemicznymi, dusza zaś
istnieje osobno i łączy ją z ciałem zaledwie jakaś cienka nitka – jest wiec ona niczym balon na uwięzi przytrzymywany ręką i gotowy do odfrunięcia. Tak też rozumuje większość ludzi nam
współczesnych, dla których nauka jest materialistyczna, dusza czy duch – zamknięte w sferze religii, a związku pomiędzy nauką i religią, podobnie jak pomiędzy duszą i ciałem,
praktycznie nie ma.

Człowiek współczesny jest więc na ogól nieświadomym platonikiem, a nawet kartezjanistą, której to postawy uczył się w szkole od swoich najmłodszych lat od podobnych mu nieświadomych platoników i kartezjanistów. Gdy jednak przydarzy się komuś choroba, wtedy pędzi on do lekarza i pragnie przede wszystkim jednej rzeczy – zostać wyleczonym. I w końcu, szukając pomocy, trafia czasami do homeopaty, który, o dziwo, leczy skutecznie, choć `nie powinien”. `Nie powinien”, bo nie leczy chemicznie -”normalnymi pastylkami” ani mechanicznie, czyli przy pomocy chirurgii, masażu czy też fizykoterapii. W paradygmacie kartezjańskim homeopatia po prostu się nie mieści! Rzadko który chory zajmuje się jednak tymi zagadnieniami wtedy, gdy sam potrzebuje pomocy. Stąd wzrastająca popularność takich typów terapii, do których zalicza się homeopatia.

Homeopatia a fizyka współczesna

Wyjaśnienie fenomenu skuteczności homeopatii nie musi być „magiczne” choć, aby je znaleźć, trzeba pokonać w sobie
„nieuświadomionego Kartezjusza” wciśniętego nam do głowy przez
współczesną kulturę, zbudowaną na myśleniu materialistycznym
bądź, w najlepszym wypadku, skrajnie dualistycznym, gdzie dusza i ciało
to dwie odrębne „rzeczy” o zupełnie innej naturze.

Współczesna fizyka ma już ten problem za sobą. Obok
„materii” i „energii”, na których oparł ją Albert Einstein
(E=mc2) dostrzeżono też „informację”, niezbędny element wszystkiego, co
istnieje, niejako ukryty w strukturze każdej rzeczy. Wzajemne przemiany
materii, energii i informacji dają się opisać wzorem matematycznym,
podobnie jak Einsteinowi udało się opisać takim wzorem wzajemną
przemianę materii i energii. Co ma do tego homeopatia? Bardzo wiele!

Próba znalezienia teoretycznego rozwiązania problemu

Lekarz homeopata potrzebuje dla swych chorych sporo czasu. Aby
dobrać lek, musi on zebrać wywiad, czyli odbyć rozmowę z chorym i
dowiedzieć się o nim na tyle dużo, aby móc opracować
charakterystykę całej jego osoby, w tym również psychiki, a
nie tylko ciała. Tylko na tej podstawie można dobrać właściwy lek,
który choremu pomoże.

Czym więc leczy homeopata?

Czy kluczowe jest tutaj podanie leku-substancji chemicznej,
która leczy dzięki swoim właściwościom na poziomie
oddziaływań właśnie chemicznych? Oczywiście nie. Jeśli jednak lek
homeopatyczny nie działa w ten sposób, to jak w
ogóle można wytłumaczyć jego działanie?

Najkrócej mówiąc, słuszną wydaje się odpowiedź, iż homeopata leczy informacją!

Nie bądźmy tym zaszokowani. Żyjemy przecież w dobie informacji
i informatyki. Wyobraźmy więc sobie, iż lek homeopatyczny to taka
dyskietka, na której jest zapisana informacja potrzebna
komputerowi, którym jest nasz organizm. Czasem, jak wiemy,
coś nam się w komputerze wykasuje i wtedy musimy twardy dysk zasilić
jakimś programem. Nie jest ważne, czy dyskietka jest czarna, niebieska
czy zielona – istotna jest dla nas informacja na niej zawarła. Ważne
jest również, czy jest to właśnie ta informacja,
której komputerowi brakuje. Lekarz podaje więc choremu lek,
który pod względem chemicznym często jest czystym cukrem
mlecznym bądź wodnym roztworem alkoholu i nic trzeba zbyt długo
udowadniać, że nic jest to kuracja oparta na chemicznym działaniu leku.
Fakt jednak, iż lekarz ten musiał przedtem przetworzyć ogromną ilość
informacji dotyczących zarówno opisu chorego jak i samego
leku i skorelować je ze sobą, powinien dawać do myślenia. Doprawdy, nic
tu nie przypomina rzucania czegoś za siebie przez lewe ramię! Wypada tu
dodać, że powyższy pogląd na temat „informatycznego” sposobu działania
leków homeopatycznych jest podzielany przez wielu
spośród tych, którzy budują podstawy nowej
fizyki, nie dającej się ująć bez użycia pojęcia informacji jako
czynnika konstytutywnego wszystkich rzeczy.

Coś więcej o samej homeopatii

Istnieje wiele teorii, za pomocą, których usiłuje
się wyjaśnić sposób działania leków
homeopatycznych. Twórca terapii homeopatycznej. Samuel
Hahnemann, posłużył się w celu jej opracowania metodą eksperymentalną.
Sam w sobie jest to fakt istotny, ponieważ w naukach przyrodniczych, do
których od strony teoretycznej zalicza się medycyna,
eksperyment jest metodą niewątpliwie najważniejszą. Eksperyment wymaga
jednak pewnych założeń teoretycznych. Nie inaczej było i w tym
przypadku. Hahnemann oparł się na pewnej teorii, którą
znalazł (uwaga!) nie u kogo innego, jak u samego Hipokratesa, uznanego
za ojca medycyny europejskiej.

Hipokrates napisał w pewnym miejscu, iż „chorego leczy natura, lekarz powinien pomagać, choroba powstaje od podobnego i dzięki podobnemu człowiek  odzyskuje zdrowie.”

Te słowa zainspirowały Hahnemanna i skłoniły do rozpoczęcia
badań nad oddziaływaniem różnych substancji leczniczych
pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego na chory organizm. W
roku 1796 Hahnemann sformułował i ogłosił swoją podstawową tezę,
która brzmi następująco: `W sposób najpewniejszy,
najszybszy i najskuteczniejszy można leczyć takimi lekarstwami,
które zdolne są wywołać w zdrowym organizmie chorobę
najbardziej podobną”. Stąd wywodzi się zwięzła zasada homeopatii:
„similia similibus curentur” (podobne leczy się podobnym) i sama nazwa
tej nowej metody leczenia – homeopatia (greckie homóios -
podobny i pathós – choroba).

Hahnemann zbadał wiele lekarstw na samym sobie, notując
skrupulatnie objawy wywołane ich działaniem i doradzał to innym w
słowach:
„Ze wszystkich czystych doświadczeń nad prostymi lekarstwami najpewniejsze są te, które wolny od przesądu zdrowy lekarz przeprowadzi na sobie samym, czyniąc to mądrze i ostrożnie.”

Hahnemann wykrył też przy okazji rzecz zdumiewającą: szybszy i
trwalszy efekt leczniczy powodował lek w wyższym rozcieńczeniu niż w
niższym (lek homeopatyczny sporządza się z surowców takich
jak rośliny, różne tkanki i wydzieliny zwierzęce oraz
minerały, wytwarzając najpierw tzw. pranalewkę. a potem robiąc jej
kolejne dziesięciokrotne rozcieńczenia).

W tym momencie muszę powrócić do początku mojego
wywodu. Wielokrotne rozcieńczanie może spowodować, że substancji z
której został sporządzony lek homeopatyczny, w roztworze
praktycznie już nie ma.

Czym jest więc lek homeopatyczny?

Może to tylko placebo? Pytanie to może spędzać sen z oczu
temu, kto nie przyjmuje do wiadomości, iż można leczyć nie tylko za
pomocą „chemii” i „mechaniki”, lecz również drogą bardziej
subtelnych (informacja przenoszona elektromagnetycznie?) oddziaływań na
linii dusza – psychika – ciało. Po to jednak, aby przyjąć tę drugą wersję, trzeba porzucić ideę człowieka jako maszyny napędzanej procesami chemicznymi i uznać, iż fenomen życia nie został wyczerpująco opisany w paradygmacie kartezjańskim sprowadzającym człowieka do takiego właśnie mechanizmu.

Można bowiem powiedzieć, iż Kartezjusz tenże fenomen życia
raczej zignorował niż opisał, uważając, iż procesy zachodzące w
organizmie żywym są tym samym, co procesy zachodzące np. przy
fermentacji wina. Otóż nie! Życie to nie tylko przemiany
chemiczne, to przede wszystkim przetwarzanie informacji (informacja
jest w tym ujęciu pojęciem szerszym od tego, które to słowo
oznacza w języku potocznym, i oznacza nie tylko wiadomość, ale i, a
nawet przede wszystkim, „zdolność do organizowania systemu lub
utrzymywania go w stanie zorganizowanym’). Kartezjusz mógł
tego nie zauważyć, nas jednak to nie usprawiedliwia.

Rozwój informatyki, np. odkrycie i zastosowanie bioprocesorów, sprawia, iż ten fakt nie może być już pomijany. Wydaje się, że tutaj należy szukać odpowiedzi na
pytanie, czym jest homeopatia.

Tu właśnie znajduje się prawdopodobnie poziom oddziaływania leku homeopatycznego.

Wydaje się więc, iż lek homeopatyczny jest nośnikiem
informacji, wraz i nim wprowadzanej do organizmu chorego, dla
którego stanowi ona rodzaj brakującego „programu”,
umożliwiającego wyzwolenie w tymże organizmie stłumionej zdolności do
samoregulacji i powrót do wewnętrznej harmonii tj. do stanu
zdrowia.

Powrót do Arystotelesa i Hipokratesa?

Wnikając coraz głębiej w fenomen życia możemy zauważyć, że wszystko nam się nieco „odmaterializowuje”. To już nie tylko materia czy nawet energia są osnową wszelkich zjawisk, które możemy zaobserwować, lecz również – informacja!

Organizm może być rozumiany jako bioprocesor,
w którym to, co niewidoczne – informacja, jest ważniejsze od
tego, co widoczne – sama struktura makroskopowa. Wydaje się ponadto, że
to raczej informacja organizuje tę strukturę makroskopową, ą nie na
odwrót. Organizm może być rozumiany jako bioprocesor, w
którym to, co niewidoczne – informacja, jest ważniejsze od
tego, co widoczne – sama struktura makroskopowa.

Wydaje się ponadto, że to raczej informacja organizuje tę
strukturę makroskopową, ą nie na odwrót. W wypadku człowieka
da się to przełożyć na arystotelesowskie i tomistyczne pojęcie duszy
będącej formą ciała. Jak wiadomo, w myśl tej teorii forma jest czymś,
co nadaje danej rzeczy (np. ciału ludzkiemu) całą jej strukturę, sama
będąc niematerialną. Współczesna nauka zdaje się to
potwierdzać, jeśli tylko słowo „forma” zinterpretujemy informatycznie,
oczywiście bez popełniania tutaj błędu jakiejkolwiek redukcji człowieka
do maszyny, choćby tą maszyną był komputer. Chodzi raczej o posłużenie
się pewną analogią, która jednak może wiele nam wyjaśnić.

Wydaje się więc, że filozofia Arystotelesa, świadomie
odrzucona przez Kartezjusza, uzyskuje niezwykle ciekawe potwierdzenie
poprzez rozwój współczesnej nauki!

Powyższe rozważania są jedną z możliwych teorii wyjaśniających
fenomen homeopatii. Sama homeopatia rozwinęła się i nadal rozwija drogą
empirii, żmudnego gromadzenia wiedzy doświadczalnej, podobnie zresztą
jak i inne działy medycyny. Odwołując się to tego, co zostało
powiedziane wyżej, można odeprzeć różne zarzuty stawiane
homeopatii jako metodzie leczniczej.

W rzeczywistości nie ma żadnych racjonalnych
argumentów za tym, aby uznawać ją za szarlatanerię czy wręcz
magię. Przeczą temu przede wszystkim dobre wyniki leczenia osiągane tą
właśnie metodą. Przeczy temu również rozwój
nauki, która cały świat i wszystkie zachodzące w nim
zjawiska tłumaczy w sposób już nie tyle mechanistyczny, co
informatyczny, na tym poziomie szukając odpowiedzi na swe podstawowe
pytania.

Dla samej medycyny homeopatia jest wyzwaniem, które
może ułatwić jej wyjście z ciasnego i niewystarczającego już
paradygmatu kartezjańskiego. Czyż nie jest to w istocie możliwość
powrotu medycyny do jej początków, do jej ojca -
Hipokratesa, jako twórcy teorii leczenia, z
której i homeopatia się wywodzi?

Podsumowanie

Wydaje się, że w dyskusji dotyczącej homeopatii zabrakło dotąd odniesienia do zagadnień podstawowych.
Milcząco zakładano, że forma medycyny oparta na opisanym powyżej kartezjańskim modelu nauki jest jej formą jedyną. Tymczasem jest to tylko jeden z nurtów sztuki lekarskiej, która powstała znacznie wcześniej.
Samo życie, w którym obserwujemy bujny rozwój tzw. medycyny alternatywnej (homeopatia, akupunktura, ziołolecznictwo) potwierdza tę tezę.

Argumenty wysuwane przeciwko homeopatii wynikają głównie z prób wyjaśniania jej w paradygmacie kartezjańskim, w którym tych wyjaśnień znaleźć się nie da.
Nie mają sensu wyjaśnienia homeopatii jako rodzaju efektu placebo, jeśli można leczyć tą metodą zwierzęta (nieświadome niczego) z równie dobrym skutkiem jak ludzi.

Obawy o efekty magiczne w homeopatii tchną naiwnością. Tym, którzy obawiają się, że szatańskie siły wnikają do leków homeopatycznych podczas ich wytwarzania, ponieważ stosuje się przy tym metodę wstrząsania, proponuję rezygnację z jazdy samochodami i pociągami, ponieważ i tam nie można uniknąć wstrząsów.

Warto tu sobie przypomnieć, iż z magią mamy do czynienia tylko tam, gdzie istnieje świadome odwołanie się do szatana w celu uzyskania jego domniemanej, bo nigdy rzeczywistej, pomocy. Decyduje więc intencja działającego. Przypisywanie takiej intencji wytwórniom leków homeopatycznych i samym lekarzom jest czymś groteskowym.

Problem jest jednak jeszcze głębszy. W niektórych wypadkach metoda homeopatyczna jest jedyną metodą, za pomocą której można uzyskać wyleczenie chorego. Uniemożliwienie
więc tego leczenia jest równoznaczne ze skazaniem tegoż chorego na utratę zdrowia, a niekiedy i życia. Dyskutując o homeopatii warto o tym pamiętać.